| W ciągu ostatnich 13 lat misie zabiły w Bieszczadach 12 sztuk bydła, 3 kozy i 4 owce. |
|
|
|
|
BIESZCZADY PEŁNE NIEDŹWIEDZI
Jakby tego było mało w Boże Ciało około godziny 19.00 na terenie Nadleśnictwa Lesko w leśnictwie Średnia Wieś doszło do dramatycznego spotkania człowieka z niedźwiedziem. Mieszkaniec wsi Żerdenka w lesie natknął się na młodego misia, którego wagę oszacowano na 60 kg. Mężczyzna, próbując uciekać, wspiął się na drzewo, skąd następnie spadł, doznając urazu kręgosłupa. W tym czasie niedźwiedź wspiął się na sąsiednie drzewo. Po interwencji pogotowia ratunkowego, poszkodowany został przetransportowany śmigłowcem LPR do szpitala w Rzeszowie. Mając na uwadze podobne przypadki, chodząc w Bieszczadach po lasach poza utartymi szlakami, musimy się liczyć z możliwością spotkania niedźwiedzia. Ich liczba tu osiągnęła około 150 osobników i spotkanie z nimi jest coraz bardziej realne. Fachowcy twierdzą, że niedźwiedź nigdy nie zaatakuje, jeśli nie czuje się zagrożony. Gdy zdarzy się nam znaleźć oko w oko z misiem, należy zachował spokój i starać się powoli oddalić z tego miejsca. - Paniczna ucieczka może wywołać tylko odruch ataku u drapieżnika – mówi Tadeusz Zając, emerytowany zastępca nadleśniczego w Lutowiskach, który już wielokrotnie spotykał się z niedźwiedziami, zawsze wychodząc z tego bez szwanku. - Jeśli jednak zostaniemy zaatakowani, należy rzucić się na ziemię twarzą do niej, osłaniając jednocześnie głowę rękami. Edward Marszałek rzecznik prasowy RDLP w Krośnie
|





























